"...Ucz się tańca, bo inaczej cóż poczną z Tobą aniołowie w niebie?"

www.taniec.info.pl

strona główna
kursy salsy

kursy tanga

taniec

galeria
teksty

kronika
linki

organizacja imprez

lista mailingowa

kontakt:
tel.0-660350606

mail:Beata Tymes

gg 1091466

mail:Ania Tymes

gg 4556189


 

 

-       Pamiętasz, jak w czasie salsoteki w Stofie podszedł do Halszki taki jeden młody i patrząc mętnym wzrokiem, jak szalejemy z Albą w dziesięć par w rytmie merengue zapytał dramatycznie " ...kurna, o co tu chodzi? Jakie wy macie prochy?"....

-       Tak, pamiętam. Dziwią się nieraz ludzie, że tak wszyscy razem się dobrze bawimy. Często rodzą nam się spontanicznie różne wspólne układy, kółka i wężyki. Czasem jest tak, że ktoś zaczyna jakiś krok, ktoś inny się dołącza i po chwili cały parkiet w tym samym rytmie... Super wrażenie.

-       Też to lubię... Taką energię można wtedy poczuć... i jeszcze poczucie, że w tym jest prawdziwa harmonia...

-       Nie jest łatwo nazywać to wszystko, co można dzięki tańcu odczuć, poznać..

-       Zwłaszcza, że samo pojęcie ‘taniec’ jest pojemne i może znaczyć różne rzeczy..

-       I służyć może różnym potrzebom...

-       Można tańczyć bo się lubi ruch ciała, bo otwarcie się na muzykę i zgodny rytm sprawia radość, bo w ten sposób można swobodnie wyrazić siebie, bo się lubi spotykać w tym doświadczeniu z innymi ludźmi..

-       Można też opanowywać wyrafinowane techniki, kroki i figury i czerpać z ich wykonywania satysfakcję...

-       Można tańczyć, żeby wyrabiać kondycję, wręcz dla zdrowia. Znamy nawet takich światłych lekarzy, od których znękany różnymi dolegliwościami i nieskutecznością lekarstw pacjent może usłyszeć „Pani musi tańczyć”

-       Znamy - mogę powiedzieć, szczęście, że znamy. Wiedzą, co robią przepisując takie lekarstwo. To działa!

-       Można też królować na parkiecie, żeby wszyscy inni mogli podziwiać...

-       Pewnie jeszcze długo można taką wyliczankę prowadzić. Każdy dla siebie może z tańca coś dla siebie wziąć... Przecież wiadomo, że może być zwykłą rozrywką i ścieżką duchową...

-       Tak, to takie poważne i całkiem niepoważne zajęcie...

-       I jak się raz zacznie...

-       To ciągle odkrywa się coś nowego

-       Nowy ruch w ciele

-       Z każdym poznanym rytmem nowy świat...

-       Dla mnie ważne było doświadczenie, że taniec jest we mnie... że najważniejsze to wpuścić muzykę w siebie i pozwolić, żeby ciało zarezonowało... Nauka tańca okazała się przede wszystkim nauką odpuszczania, rozluźniania... Jestem przekonana, że każdy potrafi tańczyć. Ba, mam tego dowody! Przestać myśleć, że się nie umie, odnaleźć radość w czuciu ruchu swojego ciała – i już. Zwłaszcza jak się dzieli taki pogląd, że ten umie tańczyć, kto się tańcem umie cieszyć, że technika, kroki i figury nie muszą być ważne.  Że ważne jest spotkanie z muzyką, sobą i tymi, którzy z nami tańczą...

-       I jak się samemu takie doświadczenia zyskało, to się chce z innymi je dzielić.

-       To dlatego mamy tę stronę, prawda? I tak nas cieszą nasze ćwiczenia w poniedziałki, imprezy w Sobótce, salsoteki w „Masce”...

-       To co? Oby tak dalej Siostra?

-       Tak, tańczmy....        (2004)

 

Inne teksty >>.

do góry